W jego efekcie miała nastąpić poprawa sytuacji na rynku wewnętrznym. Zmniejszyć się miał udział inwe­stycji w dochodzie narodowym do poziomu znacznie poniżej 30%. Miał to być więc manewr bardzo trud­ny: równoczesny wzrost udziału nakładów na żywność i poważne zmniejszenie ogólnej wielkości tych nakła­dów…Ponadto obiecano zwiększenie eksportu do krajów kapitalistycznych, a w rezultacie stopniowe uwalnianie kraju z zadłużenia. Postanowiono też podjąć działania sprzyjające poprawie efektywności gospodarowania.W sumie intencje były dobre, szkoda tylko, że nic z nich nie wyszło. Nakłady na rolnictwo nie wzrosły; wręcz odwrotnie. Jeden z centralnych działaczy gos­podarczych zaczął wręcz udowadniać, że byłoby to swoiste marnotrawstwo, gdyż efektywność rolnictwa polskiego jest bardzo niska przy stosunkowo wyższej efektywności przemysłu.

Trudności w gospodarce istnieją, ale ich przy­czyny se albo obiektywne (zła koniunktura w krajach kapitalistycznych bądź kapryśna pogoda), albo winę za nie ponoszą przedsiębiorstwa. Ani słowa o negaty­wach centralnych decyzji, takich choćby jak przein- westowanie, nadmierne zadłużenie za granicą, powsze­chna regulacja płac itp. Jednocześnie zapowiedziano tzw. manewr gospodar­czy. Na czym miał on polegać? Przede wszystkim na zwiększeniu udziału nakładów inwestycyjnych.Skąd brano środki na tę poprawę? Nie wystarczyło przecież wydrukować więcej pieniędzy, by podnieść płace, trzeba było zwiększyć dostawy żywności, wyro­bów przemysłowych itp.Nie bez znaczenia był wzrost produkcji przemysłowej; w łatach 1971—1972 zwiększyła się ona o prawie 20%, także produkcja towarów przeznaczonych bezpo­średnio na rynek.

Wymienić tu trzeba w pierwszym rzędzie tendencję do nadmier­nego rozszerzania frontu inwestycyjnego, do pozaplanowego wzrostu inwestycji i naruszania proporcji w ich strukturze. Wskutek nacisku poszczególnych branż na umieszczanie określonych przedsięwzięć w planie nawet w drodze zaniżania przewidywanych ko­sztów, pewne inwestycje okazały się droższe, niż pla­nowano, a niektóre nie osiągnęły dostatecznej kom­pleksowości i wielkoseryjności produkcji, co zmniej­sza efekty rynkowe oraz eksportowe. […] Kierownic­twa niektórych branż i zakładów nie zapewniły peł­nych efektów z licencji, głównie wskutek zbyt długich okresów ich wdrażania, a także niepodjęcia w porę prac nad ich dalszym doskonaleniem. W szeregu przed­siębiorstw miały też miejsce naruszenia dyscypliny za­trudnienia i płac. […] Nadal poważnym problemem w wielu zakładach jest niska jakość produkcji, zwłaszcza artykułów rynkowych.”

Spowodowane tym zmiany pro­porcji w handlu zagranicznym mają oczywiście kon­sekwencje dla całej gospodarki i utrudniają realizację wielu innych zadań. […] Czynnikiem, który w sposób istotny pogłębił napięcia gospodarcze, jest również niepomyślna od połowy 1974 roku koniunktura w han­dlu z krajami kapitalistycznymi, spowodowana głębo­kimi zjawiskami kryzysowymi na Zachodzie. (…] W re­zultacie na poszczególnych odcinkach, gdzie wymiana z krajami kapitalistycznymi odgrywa szczególną rolę, nie osiągnęliśmy założonego eksportu. W związku z tym musieliśmy zmniejszyć przyrost importu, co odbija się ujemnie na harmonijności produkcji i zaopatrzenia ryn­ku. Źródłem dodatkowych kłopotów była i pozostaje przestarzała struktura cen, najsilniej kierująca rosną­cy popyt ludności na artykuły, których produkcja przy­chodzi gospodarce narodowej z największymi trudno­ściami, zwłaszcza na mięso i jego przetwory.

Obiektywną przyczyną najważniejszych trudności stały się niepomyślne dla rozwoju produkcji rolnej warunki klimatyczne, które wystąpiły w ciągu kilku ostatnich lat. Wpłynęło to hamująco na pro­dukcję zbóż i pasz, a w konsekwencji spowodowało spadek hodowli w gospodarstwach chłopskich, głównie drobnych. […] Powstała konieczność olbrzymiego im­portu zbóż i pasz, który w bieżącym roku gospodar­czym wyniesie około 8 min ton, a równocześnie im­portu znacznych ilości mięsa, smalcu i innych pro­duktów zwierzęcych. Import ten wynosić będzie w ro­ku gospodarczym 1976/77 równowartość blisko półto­ra miliarda dolarów.