//////

Wielki przemysł, przejmując pod swą kuratelę małe zakłady, rozwiąże wszystkie bolączki. Włączając drobną wytwórczość do swych rozdzielników zaopatrzy ją w materiały i nowoczesne maszyny, zmodernizuje-pomieszczenia produkcyjne. Będzie to tylko integracja organizacyjna.Nie pomogły głosy przestrogi, przede wszystkim ze strony samego przemysłu drobnego. Wielki przemysł twierdzono — wykorzysta tego typu integrację dla całkowitej zmiany funkcji małych przedsiębiorstw. W dotychczasowej postaci dają one pracę setkom tysię­cy rzemieślników o wysokich kwalifikacjach. Małe za­kłady zatrudniają wiele kobiet, wykorzystują lokalne surowce zużywają znaczną część odpadów materiało­wych wielkiego przemysłu.

W szczególności ówczesny minister przemysłu maszynowego wykazał dużo inicjatywy w torpedowaniu tego systemu. Negatywnie do systemu „Wektor” ustosunkowała się również Komisja Plano­wania. System nie pozostawał zresztą w żadnym związ­ku z nadzorowanym przez Komisję Planowania syste­mem informatycznym „Cenplan” i jego podsystemem „Inplan”, dotyczącym inwestycji. Negatywnie do sy­stemu „Wektor” odniósł się również Główny Urząd Statystyczny, gdyż system ten opierał się na innej sprawozdawczości. Słowem, próba wypracowania systemu informatycz­nego poza systemem planowania i zarządzania napo­tkała zaciekły opór. Jego autorzy znaleźli się w sy­tuacji bez wyjścia; „stare” struktury zarządzania nie były zainteresowane nowinkami technicznymi, a rów­nocześnie nie dopuszczały do działania poza swymi plecami.

Partyjno-Rządowa Komisja d/s Informatyki przy­gotowała program przyspieszonego rozwoju informa­tyki w Polsce do końca lat siedemdziesiątych; wersja z roku 1970, przewidująca wydatki na informatykę rzędu 22 mld zł, wydawała się zbyt skromna. Komisja zaleciła podwojenie tej sumy. Milczeniem pominięto nieprzygotowanie gospodarki do efektywnego korzy­stania z informatyki, a także brak kadr, zwłaszcza na­uczycieli. Deficyt środków był tylko jednym z wielu czynników limitujących rozwój informatyki. Nie zaję­to się też problemem koordynacji rozwoju informaty­ki w skali kraju. W 1971 roku powołano wprawdzie Państwową Radę Informatyki, ale zebrała się ona tyl­ko raz. W tym samym roku minister nauki, szkolnic­twa wyższego i techniki powołał również Krajowe Biuro Informatyki. Do końca 1973 roku zajmowało się ono rozdziałem dewiz na import komputerów.

Wszystkie te programy uzyskiwały akceptację Pre­zydium Rządu. Każdy resort miał bowiem swojego wi­cepremiera, który starał się o to, by program „prze­szedł”. W ostatecznym rachunku odpowiedzialność przesuwała się wyżej, tam gdzie znajdowała się osta­teczna instancja zatwierdzająca. Była przy tym pew­ność, że szczebel najwyższy program zatwierdzi, bo w Biurze Politycznym przeważali członkowie rządu. Nie był to zresztą jedyny powód. Brak alternatywy uniemożliwiał podjęcie decyzji innej niż zatwierdza­jąca.W tym całym łańcuchu trochę kłopotu sprawiała Komisja Planowania, której obowiązkiem była troska bilanse państwa. Wkrótce jednak znaleziono na to receptę; niektóre programy były prezentowane przez resorty bezpośrednio w Prezydium Rządu, a następnie na posiedzeniu Biura Politycznego. Przewodniczący Komisji Planowania próbował parę razy zgłaszać nie­śmiałe uwagi, ale pozostawały one bez echa, a potem on stał się promotorem dynamicznego rozwoju…

System funkcjonowania gospodarki był w tym czasie zlepkiem. „Doskonalono” go przecież od połowy lat pięćdziesiątych, głównie metodą eksperymentalną: „zo­baczymy, czy się uda”. Na ogół się nie udawało; z czę­ści zmian wycofywano się, część jednak pozostawała na stałe w gospodarce. Polem szczególnego popisu była organizacja gospodarki; powstawały tu różnorodne twory będące mieszaniną rodzimych pomysłów i prze­szczepów z innych krajów (nie tylko socjalistycznych). Także zarządzanie gospodarką było urozmaicone, obok nakazów istniały „fundusze” i „bodźce”, mające skła­niać pracowników do lepszej pracy. W planowaniu zmiany były mniejsze, ale i tu nie zabrakło pomysłów i reformatorów.

 

Jaki program gospodarczy miał zapewnić ten po­stęp? Zarysował go S. Kania na IX Zjeździe PZPR, zaliczając do najważniejszych działań: skoncentrowa­nie się na rozwoju rolnictwa, gospodarki żywnościowej i wydobyciu surowców, ograniczenie nakładów na in­westycje przemysłowe, zmianę struktury zatrudnienia, podniesienie wydajności pracy — a w rezultacie zaha­mowanie spadkowych tendencji w produkcji, zwłaszcza na rynek i eksport. Służyć temu ma — zdaniem S. Kani — „głęboka” reforma gospodarcza, kładąca nacisk na „samorząd­ność” podstawowych jednostek gospodarczych. Zwięk­szyć może ona udział klasy robotniczej w kształtowa­niu polskiej gospodarki. W tym się wyraża „unowo­cześnienie zarządzania i kierowania socjalistyczną eko­nomiką i państwem.”

Ostrożniejszy program społeczny przedstawił S. Ka­nia na IX Zjeździe PZPR, zapowiadając przede wszystkim czekającą społeczeństwo obniżkę płac realnych, po­łączoną ze znacznym spłaszczeniem dochodów (płaca minimalna równa połowie płacy średniej, a maksymal­na 3,5 średniej) i szczególnej ochrony dochodów naj­niższych. Zamiast więc poprawy warunków życia (obie­canej przez E. Gierka dziesięć lat wcześniej) S. Kania proponował więcej równości przy pogarszającej się sto­pie życiowej. W sumie jednak S. Kania stwierdził na IX Zjeździe, że po dwóch — trzech latach można bę­dzie przywrócić stan „przedkryzysowy” na wybranych odcinkach, a w całości około 1985 roku.

Identyczna teza znalazła się w wystąpieniu Stanisła­wa Kani na IX Nadzwyczajnym Zjeździe PZPR (14—20 VII 1981). Niezadowolenie klasy robotniczej roku 1980 uznał on za protest „nie przeciw socjalizmowi, lecz na­ruszaniu jego zasad, nie przeciw władzy ludowej, lecz przeciw złym metodom rządzenia, nie przeciw partii, lecz przeciwko błędom w polityce jej kierownictwa”.1 Tym razem krytyka była o wiele ostrzejsza niż dziesięć lat temu, skierowana została ona przy tym pod adre­sem konkretnych osób. W sprawozdaniu tzw Komisji Grabskiego największą odpowiedzialnością za kryzys roku 1980 obarczono: E. Gierka, P. Jaroszewicza, E. Ba- biucha, J. Łukaszewicza, J. Szydlaka, T. Wrzaszczyka, Z. Grudnia i T. Pykę. Wszyscy oni nie tylko zostali wyeliminowani z życia politycznego, lecz także wyklu­czeni z szeregów partii i pozbawieni odznaczeń i ho­norów.

Z kształceniem komputerowym mamy już styczność będą młodzi. Chodzi tu o naukę w szkołach. Komputer jest narzędziem bardzo popularnym, używanym przez bardzo dużą ilość osób, poza tym daje on możliwość szybkiego porozumiewania się, wyszukiwania informacji, dokonywania zakupów, wielu innych transakcji. Korzystają z niego ludzie indywidualnie, jak i wielkie firmy, przedsiębiorstwa. Dzięki temu urządzeniu nasze życie staje się prostsze, wygodniejsze. Na temat informatyki możemy się podszkolić, na przykład korzystając z wielu programów lub kursów internetowych. Poza tym, jak wspomnieliśmy na początku takie podstawowe szkolenia otrzymuje się w szkołach i w domu. Dzisiaj możemy korzystać z różnych programów w celach edukacyjnych, na przykład przygotowując prezentację multimedialną, tworząc stronę internetową. Ale także w przyszłości możemy wymyślić coś nowego, czyli stworzyć jakiś nowy, ciekawy program, albo utworzyć stronę internetową, która zyska poparcie naprawdę wielu osób. To my decydujemy, w jaki sposób wykorzystamy zdobyte wykształcenie internetowe, które nadal możemy powiększać.

Obecnie każdy człowiek posiada jakieś ciekawe zadanie, czynność, w którą lubi poświęcić czas. Chodzi tutaj o tak zwane hobby. Przecież powinien je mieć każdy, nie powinniśmy skupiać się jedynie na pracy, zarabianiu pieniędzy. Rozrywka powinna być nieodłącznym elementem naszego życia. Dla niektórych hobby, to chociażby korzystanie z komputera, na przykład w celu zagrania w gry komputerowe, które nam się podobają. Przecież dzisiaj możemy korzystać z gier zręcznościowych, edukacyjnych, rpg, logicznych, strzelanek i wielu innych. Takie gry na pewno mogą umilić spędzony czas przed komputerem, od stresować się nieraz od różnych problemów. Dlatego warto wykorzystywać takie możliwości. Poza tym warto dzisiaj zwrócić, na jakość gier. Przecież rozwój jest ogromny, obraz, czyli grafika jest na coraz wyższym poziomie, gdyż postacie są coraz bardziej realne. Mogą to dostrzec osoby grające chociażby rokrocznie w różne wydania Fify. Na pewno dostrzegliśmy, że z biegiem lat pod pewnymi względami się ta gra poprawiała. Chodzi tutaj o grafikę, jak i dźwięk, możliwości gracza, jak i pod wieloma innymi względami. Dzisiaj możemy korzystać z takich wspaniałych gier.

W jego efekcie miała nastąpić poprawa sytuacji na rynku wewnętrznym. Zmniejszyć się miał udział inwe­stycji w dochodzie narodowym do poziomu znacznie poniżej 30%. Miał to być więc manewr bardzo trud­ny: równoczesny wzrost udziału nakładów na żywność i poważne zmniejszenie ogólnej wielkości tych nakła­dów…Ponadto obiecano zwiększenie eksportu do krajów kapitalistycznych, a w rezultacie stopniowe uwalnianie kraju z zadłużenia. Postanowiono też podjąć działania sprzyjające poprawie efektywności gospodarowania.W sumie intencje były dobre, szkoda tylko, że nic z nich nie wyszło. Nakłady na rolnictwo nie wzrosły; wręcz odwrotnie. Jeden z centralnych działaczy gos­podarczych zaczął wręcz udowadniać, że byłoby to swoiste marnotrawstwo, gdyż efektywność rolnictwa polskiego jest bardzo niska przy stosunkowo wyższej efektywności przemysłu.

Trudności w gospodarce istnieją, ale ich przy­czyny se albo obiektywne (zła koniunktura w krajach kapitalistycznych bądź kapryśna pogoda), albo winę za nie ponoszą przedsiębiorstwa. Ani słowa o negaty­wach centralnych decyzji, takich choćby jak przein- westowanie, nadmierne zadłużenie za granicą, powsze­chna regulacja płac itp. Jednocześnie zapowiedziano tzw. manewr gospodar­czy. Na czym miał on polegać? Przede wszystkim na zwiększeniu udziału nakładów inwestycyjnych.Skąd brano środki na tę poprawę? Nie wystarczyło przecież wydrukować więcej pieniędzy, by podnieść płace, trzeba było zwiększyć dostawy żywności, wyro­bów przemysłowych itp.Nie bez znaczenia był wzrost produkcji przemysłowej; w łatach 1971—1972 zwiększyła się ona o prawie 20%, także produkcja towarów przeznaczonych bezpo­średnio na rynek.

Wymienić tu trzeba w pierwszym rzędzie tendencję do nadmier­nego rozszerzania frontu inwestycyjnego, do pozaplanowego wzrostu inwestycji i naruszania proporcji w ich strukturze. Wskutek nacisku poszczególnych branż na umieszczanie określonych przedsięwzięć w planie nawet w drodze zaniżania przewidywanych ko­sztów, pewne inwestycje okazały się droższe, niż pla­nowano, a niektóre nie osiągnęły dostatecznej kom­pleksowości i wielkoseryjności produkcji, co zmniej­sza efekty rynkowe oraz eksportowe. […] Kierownic­twa niektórych branż i zakładów nie zapewniły peł­nych efektów z licencji, głównie wskutek zbyt długich okresów ich wdrażania, a także niepodjęcia w porę prac nad ich dalszym doskonaleniem. W szeregu przed­siębiorstw miały też miejsce naruszenia dyscypliny za­trudnienia i płac. […] Nadal poważnym problemem w wielu zakładach jest niska jakość produkcji, zwłaszcza artykułów rynkowych.”

Spowodowane tym zmiany pro­porcji w handlu zagranicznym mają oczywiście kon­sekwencje dla całej gospodarki i utrudniają realizację wielu innych zadań. […] Czynnikiem, który w sposób istotny pogłębił napięcia gospodarcze, jest również niepomyślna od połowy 1974 roku koniunktura w han­dlu z krajami kapitalistycznymi, spowodowana głębo­kimi zjawiskami kryzysowymi na Zachodzie. (…] W re­zultacie na poszczególnych odcinkach, gdzie wymiana z krajami kapitalistycznymi odgrywa szczególną rolę, nie osiągnęliśmy założonego eksportu. W związku z tym musieliśmy zmniejszyć przyrost importu, co odbija się ujemnie na harmonijności produkcji i zaopatrzenia ryn­ku. Źródłem dodatkowych kłopotów była i pozostaje przestarzała struktura cen, najsilniej kierująca rosną­cy popyt ludności na artykuły, których produkcja przy­chodzi gospodarce narodowej z największymi trudno­ściami, zwłaszcza na mięso i jego przetwory.

Obiektywną przyczyną najważniejszych trudności stały się niepomyślne dla rozwoju produkcji rolnej warunki klimatyczne, które wystąpiły w ciągu kilku ostatnich lat. Wpłynęło to hamująco na pro­dukcję zbóż i pasz, a w konsekwencji spowodowało spadek hodowli w gospodarstwach chłopskich, głównie drobnych. […] Powstała konieczność olbrzymiego im­portu zbóż i pasz, który w bieżącym roku gospodar­czym wyniesie około 8 min ton, a równocześnie im­portu znacznych ilości mięsa, smalcu i innych pro­duktów zwierzęcych. Import ten wynosić będzie w ro­ku gospodarczym 1976/77 równowartość blisko półto­ra miliarda dolarów.